Back to chronological / alphabetical list

------------------------------------------------------------------------



------------------------------------------------------------------------

Make the pain stop... :( "Viglen" is yet another walmart cheap-o board which landed in my workshop. At first glance, it makes a positive impression: the case is pretty big and feels solid. Unfortunately, it quickly becomes obvious that it's just a hollow plastic box made of cheesy materials. There's an additional USB port in the upper right corner, which can be used to connect a flash memory drive or a mouse. What's interesting, it has its own USB wire running in parallel to keyboard connection line, so we've got two USB plugs at the end - it's not a totally redundant feature as there are some power-hungry USB accessories, which refuse to work with a standard, "shared", line.

As I've already said above, the case and caps are made of cheesy, cheap plastic. Num lock status indicator in this unit takes a form of a blue backlight located around the whole LED section. I have to agree, such thing may be appealing for potential market clientelle, but for me it's simply put awful. Inside there are tons of small domes, which spill around instantly after you try to open up the housing. Thankfully, there's additional steel pressure latch, to keep the PCB and the membrane sheet together.

Typing experience - well, it's a budget board, so what can you expect... It isn't THAT bad, you can actually try and even type something on it. The height of the caps is OK.

------------------------------------------------------------------------

Niech ten horror się wreszcie skończy... :( "Viglen" to kolejny marketowy wynalazek, który się przypałętał do mojej piwnicy. Na pierwszy rzut oka obudowa wygląda na całkiem solidną, przynajmniej przez wzgląd na swoje gabaryty. Niestety, po inspekcji wnętrza okazało się, że to tylko "wydmuszka" - pusta, plastikowa puszka. W prawym górnym rogu zlokalizowano dodatkowy port USB, przeznaczony np. do podłączenia pamięci przenośnej bądź myszki. Co ciekawe posiada on oddzielną linię w kablu połączeniowym - zakończony on jest zatem dwiema wtyczkami. Nie jest to głupie rozwiązanie, gdyż możemy podłączyć peryferia pożerające zbyt dużo amperów, przez co pojedynczy port mógłby "nie wyrobić".

Obudowę i klawisze uformowano z plastiku, który śmierdzi tanim, podrzędnym odpustem. Diodę sygnalizacyjną Num Lock zastąpiło pełne podświetlenie sekcji LED na niebiesko, co tylko podkreśla tandetne wykończenie całości. Nie przeczę - na pewno znajdą się "koneserzy", którzy to docenią. Wewnątrz pełno gumek, które podczas kręcenia filmu rozsypałem po pokoju kilka razy - tragedia. Na całe szczęście producent postarał się o osobny, metalowy docisk płytki PCB do styków membrany.

Wrażenia z pisania - no cóż, nie powiem żeby klawiatura mnie zachwyciła czymkolwiek, ale obiektywnie rzecz ujmując - nie jest najgorzej. Da się na tym badziewiu jako-tako pisać. Wysokość skoku kapturka dobrano optymalnie.

------------------------------------------------------------------------
(C) Piotr Ciesielski / YT page / FB profile