Back to chronological / alphabetical list

------------------------------------------------------------------------



------------------------------------------------------------------------

Łucznik 1303 is the first typewriter I've decided to write about on this page... And I must admit, I've accumulated many of them over the years :) At first, it was just "a couple of electrical ones" I bought dirt cheap on a polish auction site, but recently, I've got my hands on some "real", cordless, heavy monsters. Łucznik is the second one I got - the first one, a Triumph-Adler model, didn't fit my needs that well (I write traditional, paper letters to my friends from time to time), as it has a german layout, without Polish letters "ą", "ę", etc.

So, I found Łucznik on a local advertisement service. After I saw it with my own eyes, I asked for a lower price (18 zloty instead of 20), as it was kind of messed up. A closer inspection of the thing in the car confirmed my concerns - it didn't work properly, punched huge holes in the ink ribbon and made horrifying noises during use. When I removed the top cover, I found out that some of its internal parts are covered with rust :(

After I got home, I immediately began the restoration procedure. First, I gave it a thorough cleaning - the case was covered with thick layer of dirt and grease. Then I used a soft brush to remove dust from its internal components. I was wondering what to do with the rusted parts... In the end, I decided to use a brass brush - trust me, it does miracles if you have problems like that :)

I checked the tape reel mechanism to find out what the hell is going on there... It seemed like the ribbon wasn't rotating at all, thus, the machine made those huge holes during repetitive strokes. It took me a while to notice that one small tension spring went missing from the right reel block - I substituted it with a similar one I found in my spare box. But strangely enough, the ribbon still didn't move a bit :) After two hours of cursing, I finally got to the source of the problem: those "platforms" that you normally use to install ribbon, typically have additional "notches", which prevent it from spinning around (relative to the "platform") - and those were broken in my unit. So, first the tension spring was lost, then someone still tried to type on it, the mechanism rotated just one of the reels (the second one was blocked) and the stretched ribbon pulled both reels and broke "notches" on them. A true detective story :)

So much for the diagnosis, but what should I do with it next...? I drilled two small holes in place of those missing "notches" and put two small nails instead. To my surprise, it worked like a charm - the ribbon started to flow in both directions, and I could finally type a letter to my friend.

Of course, there were still some problems to take care of! The typewriter still punched holes, but this time through the paper :) It was clearly an issue with "round" letters like "o" or "d", Some say it adds to the nostalgic feeling, but I wanted this thing to work properly! I read over the Net such behavior indicates that the rubber coating on the main roller deteriorated over time (got "hard"). I checked it out in my unit - yeah, it was kind of hard as a rock ;) The solution was to re-rubberize it, or to use some Dot3 braking fluid to "soften" the rubber. It's extremely important not to overuse it - 1 hour max, then we wipe out all residue with paper towel or soft cotton cloth - then we leave our typewriter for 6 hours at peace. As this "re-rubberizing" thing is an unique and very expensive procedure, I decided to give Dot3 fluid a try ;) And it worked! Not only it doesn't punch "holes" in the paper sheet (not that often anyway ;), but all letters got nice details that were definitely missing before - text looks crisp & clean now.

The final thing to do was to lubricate it and to "unbend" all type bars that kept jamming (they still do that sometimes, but rarely). I also gently polished the enamelled case to remove some scratches it got through the years (thanks to the bad storage conditions). Thankfully, the original paint job wasn't affected that much! A beautiful, faded, yellow color ;)

The last but not least: I had to learn how to use this darn thing, which wasn't, by all means, an easy task - I couldn't find any manual online! But thanks to a little patience and with "trial and error" method, I quickly figured all features I will ever need.

1300 series manufactured in Polish Łucznik plant were the most popular typewriters in our country. They came with a nice, solid holding case, but unfortunately, I didn't get this one. The lever visible on the left side is used for so-called "carriage return" - a typewriter equivalent of the Enter key :) - so we can continue to write the next sentence lower, near the left margin. There's also a small "spacing" selector knob: two dots for the smaller gap, four for the largest. We can use a bi-color ribbon here, there's an additional selector for this one, with a "blank" position. In this mode, the typewriter doesn't use ribbon at all, and we can use it to correct mistakes/typos we made with special erasing cartons... I bought a small pack of those online - for 15 zloty, so their price was almost equivalent to that of the whole typewriter :/

There's a folding blade on the top of the carriage, and honestly: I have no idea what is it used for. There's also a steel support, which can be used to hold a paper sheet during the rewriting.

So, that's my first restored typewriter! Hopy you liked it. I guess I found myself a new hobby - it definitely feels more rewarding to type on it than on a simple computer keyboard :) As I've said before, I got over a dozen of them in my storage, so maybe I'll make some new "typewriter" posts later!

------------------------------------------------------------------------

Łucznik 1303 to pierwsza maszyna do pisania jaką goszczę na stronie u siebie... A muszę się przyznać, że i tego typu sprzętu sporo nagromadziłem przez lata :) Z początku było to "kilka" maszyn elektrycznych, kupionych za grosze na Allegro, jednak nie tak dawno doszło mi kilka sztuk "prawdziwych" maszyn mechanicznych. Opisywany dzisiaj Łucznik jest drugą z nich - poprzednia nie nadawała się zbytnio do moich potrzeb (okazjonalna, tradycyjna - papierowa korespondencja ze znajomymi) przez wzgląd na niemiecką czcionkę, i tym samym brak polskich znaków diaktrycznych.

Maszynę zakupiłem poprzez lokalny portal ogłoszeniowy. Utargowałem się z 20 na osiemnaście złotych, jako że sprzedawany egzemplarz był nieco pokiereszowany. Inspekcja sprzętu w aucie potwierdziła moje wcześniejsze obawy - maszyna nie działała poprawnie, dziurawiła taśmę barwiącą, skrzypiała niemiłosiernie. Po zdjęciu pokrywy wierzchniej ze smutkiem odkryłem, że część elementów jest najzwyczajniej w Świecie pordzewiała :(

Po powrocie do domu szybko zabrałem się do restauracji. W pierwszej kolejności wymyłem obudowę z nagromadzonego latami kurzu, wnętrze wyśmigałem dokładnie wielkim pędzlem z miękkim włosiem. Rdzę z matrycy usunąłem przy pomocy mosiężnej szczotki - na całe szczęście nie było jej aż TAK dużo... Zbadałem dokładnie szpule na które ładuje się taśmy. Okazało się, że taśma nie chciała się wcale przesuwać! Stąd też pojawiały się na niej te wielkie dziury.

Długo, oj długo się głowiłem o co chodzi... Moją domeną są klawiatury, których budowa w porównaniu do maszyn jest niezwykle prosta :) Po pewnym czasie odkryłem, że przy prawej szpuli brakuje małej sprężynki napinającej blokadę (obecnej z drugiej strony). Podmieniłem ją inną sprężynką wygrzebaną z części zamiennych używanych do naprawy klawiatur. Taśma jednak jak na złość nadal nie chciała się przesuwać :) Dwie godziny złorzeczeń i innych przekleństw doprowadziły mnie wreszcie do przyczyny problemu - plastikowe bolce utrzymujące taśmę w jednej pozycji względem podstawek - kółeczek zostały wyłamane po obu stronach. Najpewniej wspominana wyżej sprężynka się zerwała, a ktoś dalej uparcie próbował pisać... Taśma nawijała się na jedną szpulę, ale z drugiej strony stała w miejscu i... BACH! Bolce wyłamane.

Diagnoza diagnozą, ale cóż dalej z tym fantem począć...? Nawierciłem spód "kółeczek" drobnym wiertłem na wysokości byłych "bolców", i wsadziłem w nie od dołu dwa gwoździki. O dziwo, to prymitywne rozwiązanie zdało egzamin - maszyna zaczęła wreszcie poprawnie przesuwać taśmę, a ja mogłem napisać list do przyjaciela.

Nie był to oczywiście koniec problemów. Maszyna dziurawiła kartki na wylot (!), w przypadku liter "o", "d" oraz "b" powstawały piękne kółka :) Podobno dodaje to całości "klimatu", ja jednak chciałem żeby mechanizm działał prawidłowo. Na pewnej anglojęzycznej stronie wyczytałem, że winę za taki stan rzeczy ponosi stwardniała guma na głównym wałku. Pomacałem wałek - rzeczywiście był bardzo twardy ;) Rozwiązaniem było albo ponowne ogumienie wała, albo posmarowanie jego powierzchni płynem hamulcowym Dot3, który ponoć ma właściwości "rozmięczające" gumę. Grunt jednak w tym, żeby z tą aplikacją nie przesadzić - 1 godzina maksymalnie, po czym ścieramy całość dokładnie np. ręcznikiem papierowym bądź miękką szmatką, i zostawiamy maszynę w spokoju na jakieś 6 godzin. Ze względów finansowych :) zdecydowałem się na smarowanie płynem. Ku mojemu niemałemu zaskoczeniu metoda okazała się strzałem w 10 - maszyna zaczęła wreszcie normalnie pisać, nie dziurawi za często ;) kartek, odbija też na papierze wszystkie detale czcionek - wcześniej zdarzało jej się gubić np. daszki dużych liter, itp.

Na koniec maszynę musiałem naoliwić i naprostować lekko pokrzywione ramiona z czcionkami, bo się dość często klinowały (nadal to robią, ale już sporadycznie). Wypolerowałem też lekko emaliowaną obudowę, usuwając w ten sposób nieliczne rysy spowodowane kiepskim magazynowaniem sprzętu. Na całe szczęście nie ma żadnych braków w oryginalnym malowaniu! Piękny, wypłowiały kolor żółty :)

Na koniec pozostało mi tylko nauczyć się obsługi maszyny, co nie jest wbrew pozorom rzeczą łatwą, jako że nigdzie na Internecie nie udało mi się odnaleźć instrukcji użytkownika! Metodą prób i błędów doszedłem jednak do wszystkich niezbędnych mi funkcji.

Seria 1300 produkowana w fabryce Łucznik to bodajże najbardziej popularny model maszyny w naszym kraju. Oryginalnie w komplecie ze sprzętem była jeszcze waliza transportowa, ale tej, niestety, nie otrzymałem. Dźwignia po lewej stronie służy do tzw. "powrotu karetki" - tak jakbyśmy wciskali Enter na klawiaturze :) - czyli ożemy zacząć pisać nowe zdanie od początku strony. Do ustawiania wysokości interlinii służy mały przełącznik tuż obok wajchy (dwie kropki - najmniejsza, cztery - najwyższa). Można tutaj bez problemu stosować taśmę dwukolorową i zmieniać barwę tekstu przełącznikiem, a nawet walić bez taśmy - jak potrzebujemy poprawić błąd w pisaniu. Służyły do tego tzw. papierki korekcyjne. Zakupiłem zestaw takowych co kosztowało mnie 15zł, czyli niemalże tyle, co sama maszyna :/

Na samej górze mamy odchylaną blaszkę na całej długości karetki, która to szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia do czego służy. Są też dwie stalowe podpórki, które można wykorzystać do postawienia na sztorc kartki z tekstem do przepisywania.

No, i to by było na tyle! Chyba znalazłem nowe hobby, walenie w klawisze na takiej maszynie daje o wiele więcej satysfakcji niż pisanie na zwykłej klawiaturze komputerowej ;) Jak już wspomniałem, troszkę jeszcze tych sprzętów w magazynku mam - być może przyjdzie później pora na opis innych modeli!

------------------------------------------------------------------------
(C) Piotr Ciesielski / YT page / FB profile