Back to chronological / alphabetical list

------------------------------------------------------------------------



------------------------------------------------------------------------

When I had found this poor, cracked chinese board I decided I just have to rescue it! I thought it was a perfect opportunity to try some new plastic bonding and surface finishing techniques.

The country of origin is China, as expected, so the case is made of a very low quality material. Unbranded base in produced in extortionate quantities and variations, and later imported to many countries - including Poland. Even the moment I'm writing this text (year 2012) you can still buy almost identical models in markets and computer stores. The unit has a standard 104-key layout with three additional "power" perks (wake up/power/sleep). Fortunately, they weren't located above the cursor island, just like in many other eastern boards, where you can turn off your machine by a mere accident!

Technical specs: lenght 45cm, width 16cm; PS/2 interface; cable lenght ~1,25m; keys: 104 standard + 3 additional (POWER)

Inside we can find good old, "proven" system of keyboard assembly, which make all budget chinese manufacturers rich and happy: a big pile of low-quality rubber domes and a sheet of two membranes. Under the LED area we can see small PCB electronics. Keys that are more intensively used like Enter, Space, Left/Right Shift, NUM_+/0, and NUM_Enter utilize a slightly stronger dome in green color. Enter, Space and Right Shift are the only caps that have a steel stabilizing mechanism. Other "big" keys also have little notches to insert a stabilizer, but of course it's missing. I'm pretty sure they are installed in more expensive variants, in "pro gaming" models maybe...?

The "ART" logo, which originally is present right above the LEDs, had to be removed, thanks to a big crack running straight through. "The heart" of the unit consists of about 6 square centimeters of electronics mentioned above, which is then connected with two membranes and a bunch of pastel domes. Two soft plastic chunks and over a dozen of little screws keep this abomination in one piece. Plastic "threads" are of extremely low quality, they can and WILL stop to function properly if you try to open the unit more than once, for example for cleaning, maintenance, etc.

Plastic feet which you can stretch out serve absolutely no purpose, in case you try to use them I recommend to write carefully, because they can break easily during normal operation. Hell, you can even break down the entire mounting hole if you push the board to hard!

I started my restoration by bonding the cracked area with M.E.K. Thanks to the fact that some plastic fragments had gone missing, I substituted them with scraps collected from the inside of the case. I couldn't keep the connected surfaces in one level during the bonding process which caused a bit of frustration and postponement of the idea for about a month. In my second approach I used a big chung of plastic (another keyboard foot by the way) to keep the surfaces aligned. To my surprise it worked like a charm!

Then I grinded the surface with a sandpaper (larger, then smaller grain) to the point in which I had to use a light polishing paste. And here I've encountered my biggest obstacle: how the hell can I restore the original "stucture" that's present on the factory product? The board was almost like new, but the "glued" area was shining like dog's balls! It was quite a challenge to find a proper solution for this problem, it required another month of study and quite substantial amount of money :) I've no idea where the heck I have found enough steam to go through it, but hell - in the end I've succeed! The trick is to use a special transparent structural lacquer, which should be sprayed from the proper distance onto the surface by using an airbrush. This results in a durable coating that masks all imperfection caused by grinding and bonding.

After all I've performed all the easy and fun stuff: case & caps cleaning, drying, lubrication of stabilizers and stems plus spraying a plastic "PLAK" coating. The board is good as new!

It was meant to be used in my first workstation reconstruction back in the 2012, but hey... I didn't know I would sink so deep into the keyboard business :)

------------------------------------------------------------------------

Zlitowałem się nad tą chińską klawiaturą, gdyż trafiła do mnie z połamaną obudową. Stwierdziłem, że to doskonała okazja ku przetestowaniu kilku technik spajania tworzywa oraz wykańczania jego powierzchni.

Jako że producent pochodzi z kraju środka, obudowa wykonana jest z niskiej jakości czarnego plastiku. Wytwarzana w niebotycznych ilościach i różnorodnych odmianach, jest następnie importowana do wielu krajów Świata - także Polski. Nawet w momencie w którym piszę ten tekst (rok 2012) można cały czas kupić podobne modele, np. w hipermarketach. Wyposażona w 104 standardowe klawisze + trzy dodatkowe (wake up/power/sleep). Na całe szczęście nie zostały one ulokowane tuż nad kursorami, tak jak w innych napotkanych przeze mnie wschodnich "wynalazkach", w których przez zwykłą nieuwagę można przypadkowo wyłączyć komputer.

Paramtery techniczne: długość 45cm, szerokość 16cm; interfejs PS/2; Długość kabla ~1,25m; klawisze 104 standard + 3 dodatkowe (POWER)

We wnętrzu znajdziemy stary, "wypróbowany" przez budżetowych producentów system produkcji klawiatur: rząd gumowych odbijaczy i dwie folie stykowe. Pod standardowymi diodami sygnalizującymi Num Lock, Scroll Lock i Caps Lock znajduje się skromna elektronika. Intensywniej eksploatowane klawisze, czyli: Enter, Spacja, Lewy Shift, Prawy Shift, NUM_Enter, NUM_0 oraz NUM_+ są podbite nieco wytrzymalszą gumą o zielonym kolorze. Dodatkowo klawisze Enter, Spacja i Prawy Shift posiadają stalowy mechanizm sprężynujący. Żłobienia na pręciki zamków zostały wykonane również pod resztą "wyróżnionych" klawiszy, ale w ramach oszczędności świecą pustkami. Bardzo możliwe, że w innych modelach serii bywają wykorzystywane.

Logo "ART", które oryginalnie znajdowało się nad diodami, musiało zostać przeze mnie usunięte, gdyż pęknięcie obudowy biegło dokładnie przez jego środek. Sercem sprzętu jest wspomniane kilka cm kwadratowych elektroniki połączone z dwoma płatami folii i całą masą pastelowych gumek. Dwa kawałki tworzywa i kilkanaście śrubek trzymają to całe ustrojstwo w kupie. Plastikowe "gwinty" do śrubek są bardzo kiepskiej jakości i po kilku pracach konserwacyjnych mogą przestać pełnić prawidłowo swoją funkcję.

Rozkładane "nóżki" - podstawki zwiększające kąt ułożenia klawiatury są dość wątpliwej jakości. W przypadku ich użycia radziłbym pisać ostrożnie, przy bardziej intensywnej eksploatacji lub pod większym naciskiem mogą chcieć wyłamać łuzy montażowe w obudowie.

Moją interwencję w sprawie tego biednego sprzętu rozpocząłem od klejenia popękanej obudowy 2-butanonem. Ubytki w wyszczerbionym materiale zostały uzupełnione skrawkami tworzywa pobranymi z wnętrza klawiatury. Łączone powierzchnie nie chciały niestety trzymać poziomu, co było przyczyną pierwszego poważnego kryzysu przy pracy i odłożenia całego rozgardiaszu w cholerę na ok. miesiąc czasu. Przy podejściu numer 2 styk podkleiłem solidnym kawałkiem plastiku, nota bene "nóżką" z innej klawiatury znalezioną w szpargałach.

------------------------------------------------------------------------
(C) Piotr Ciesielski / YT page / FB profile