Back to chronological / alphabetical list

------------------------------------------------------------------------



------------------------------------------------------------------------

I bought a lot of three "aluminium" Apple keyboards about a year ago. I was thinking about repairing and reselling them later, silly me... An interrupted membrane path is not a biggie for my skills, right? Well, wrong. I was really surprised when I found out that the case wasn't meant to me opened - there're no screws, no plastic latches whatsoever, only adhesive (!). If you try a brute-force approach, there's a good chance you'll deform some parts, you also have to be extra careful not to scratch anything in this metrosexual gadget... But hey, before you even start, note that the design of the membrane layer inside prevents you from repairing it with conductive lacquer - a nail in the coffin with the inscriptin "A1243 maintenance". Talk about planned obsolescence - thank you again Apple Inc. I've read online about some "magic" ways to repair aluminium models after spills, like dipping the whole thing in pure alcohol. But I don't belive in miracles, sorry. Anyway, it just shouldn't be this way, seriously...

Typing experience... It's OK, they've used scissor mechanism above domes alright. But the height of the square cap is ridiculously low, so it would take some time to get used to it. The looks - it's all a matter of taste, for me it's OK, but nothing to go crazy about. It's the one and only board I've EVER encountered which is simply put impossible to repair, no matter how much you care about it. This fact makes it also THE WORST BOARD EVER in this category. Seriously, WTF... Even model A1048 had some screws for maintenance purposes. This is totaly unacceptable.

------------------------------------------------------------------------

Zestaw trzech uszkodzonych "aluminiowych" klawiatur firmy Apple kupiłem na Allegro przeszło rok temu, łudząc się naiwnie, że będę w stanie je naprawić i odsprzedać dalej (w końcu co to dla mnie naprawić uszkodzoną ścieżkę na membranie, prawda...?). Jakież było moje zaskoczenie gdy okazało się, że obudowa tej klawiatury jest w całości... klejona. Otwarcie jej metodą siłową powoduje praktycznie nieodwracalne odkształcenie elementów składowych, trzeba być też nierealnie ostrożnym, coby nic w tym metroseksualnym wynalazku nie porysować podczas całej operacji... Gwoździem do trumny całego pomysłu jest jednak konstrukcja samej membrany, która uniemożliwia jej naprawę za pomocą srebrnego lakieru przewodzącego! I to jest właśnie 100% skuteczne planowane postarzanie produktu - dziękujemy ci Apple Inc. Na forach online możemy poczytać o "magicznych" sposobach naprawy niedziałających klawiszy po zalaniu, poprzez zanurzenie całej obudowy w czystym alkoholu. Ja w takie cuda po prostu nie wierzę, zresztą... nie tak to powinno wyglądać.

Wrażenia z pisania... Cóż, jest całkiem przyzwoicie, zastosowano tu wszak dodatkowe plastikowe "nożyce" umieszczone nad gumową kopułką. Wysokość klawisza jest jednak absurdalnie niska i trzeba się do takiej konstrukcji po prostu przyzwyczaić. Wygląd urządzenia - to już kwestia gustu, dla mnie jest OK, ale bez szału. Jest to jedyna klawiatura jaką kiedykolwiek spotkałem, której... nie da się naprawić! Fakt ten powoduje, że jest zarazem NAJGORSZĄ w kategorii "naprawialności". Nawet model A1048 od Apple dało się otworzyć... Po prostu masakra.

------------------------------------------------------------------------
(C) Piotr Ciesielski / YT page / FB profile